piątek, 17 lutego 2017

Unoszenie.

Dochodzę do siebie.
Z dnia na dzień powoli się podnoszę. Mel napisała mi pięknie, że "we mnie po prostu jeszcze nie ma tego szczęścia" i uważam, że ma rację. Uważam, że ono tam gdzieś na mnie jeszcze czeka. I z tego miejsca dziękuję Jej za te słowa.
(...)
Kolejne Walentynki za nami. Dałam radę. Spędziłam cały dzień w pracy, więc nie zdążyłam się poczuć jakoś wyjątkowo samotna. Tylko w pociągach jest najgorzej. Tam zawsze jest najgorzej.
Ta mieszanina ludzi, par, samotnych, starych, młodszych, za oknem umykające kilometry i dziesiątki istnień. Kocham podróżować, oglądać wszystko to, co mijam. Mam wtedy najwięcej myśli, najwięcej pomysłów, najwięcej inspiracji. Mogłabym siedzieć w pociągu cały dzień i pisać. To chyba jedno z moich ulubionych miejsc.
Ale nie tamtego dnia.
Pójdę spać, ściskam Was ciepło.

PS: Po raz pierwszy od wielu lat rozładował mi się aparat. Niedobrze, Mary. Weź się w garść.




2 komentarze:

  1. Podoba mi się twój blog , zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. powiem Ci tak - pamiętam ten okres swojego życia, kiedy każda zakochana para spotkana na ulicy przyprawiała mnie o ogromnego doła i łzy w oczach... później jakoś wzięłam się w garść i odpuściłam. stwierdziłam, że co ma być, to będzie, znajdę sobie jakieś twórcze zajęcie i nie będę myśleć o tym, że jestem samotna, a serduszko me puste. i jak odpuściłam, tak mój obecny Monsz się napatoczył... więc może warto po prostu o tym nie myśleć? :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo.
Chcesz porozmawiać? Mail: papierowacma@wp.pl

OKINAWA © 2017 | Template by Blogs & Lattes