wtorek, 20 września 2016

Od nowa.

Znalazłam nową pracę. Przyszła do mnie zupełnie znienacka.
Będę teraz pracowała w księgarni. Wśród zapachu świeżutkich, nowych kartek, z ekipą, która przyjęła mnie bardzo cieplutko. Wreszcie z ludźmi w moim wieku.
Teraz czeka mnie ostatni miesiąc w starym miejscu. Potem zaczynamy nową przygodę, która - miejmy nadzieję - zwróci mi moje życie. Zwróci mi oddech i wewnętrzny spokój.

Dzień temu wróciłam do brania leków - jednak mamy przełom: jestem o połowę dawki mniej. Kiedy nie miałam już tabletek przez ponad tydzień, zaczęłam brać mniej, by zaoszczędzić. I poczułam się lepiej. Spędziłam cały weekend poza domem, ponoć byłam radosna i pełna życia.
Zaproponowałam taką stałą zmianę idioto - lekarzowi, nie protestował, generalnie miał wyjebane.
Tak, szukam kogoś nowego, ale niestety to jak szukanie igły w stogu siana.
Tak, odnotowałam progres (co prawda jeszcze nie w kwestii artystycznej...).
Jestem bardzo zadowolona i pełna nadziei.
Staram się wykorzystać każdą chwilę. Niech się dzieje. Nareszcie, po takim zastoju, jestem głodna nowego.

środa, 14 września 2016

Puste ulice.

Puste ulice, puste pociągi, puste serca.
Najwięcej myśli pojawia się nocą, kiedy wszystko jest nieme. Mijające światła kradną kolor bujnym lokom, które plączą się w palce, zaciskane nerwami napiętymi do granic wytrzymałości.
Po raz trzeci na tym blogu powtórzę - mój psychiatra jest idiotą.
Jeszcze tydzień do wizyty, a ja od kilku dni nie mam już leków.
Jestem wielkim, chodzącym zawrotem głowy.

niedziela, 11 września 2016

Wyprana.

Pracująca niedziela to prawie już poniedziałek.
Gdyby przytoczyć tu moje ostatnie rozważania, to możnaby powiedzieć, że pracująca niedziela jest hartowaniem przed resztą tygodnia.

Idę do łóżka pełna myśli i tęsknot. Tygodnie i miesiące życia pomiędzy pracą a łóżkiem wyprały mnie z twórczości. Nie wiem nawet czy moja bateria w aparacie się nie wyczerpała. Tablet ładuję tylko dlatego, że noszę go do pracy. Jutro dopiero poniedziałek, a ja już czekam na wolny piątek. Marzy mi się wyjście na zdjęcia, marzy mi się podmuch inspiracji. Boję się, że znów przeleżę ten dzień w łóżku. Zamykam oczy.
Przecież będzie dobrze.

(Znów miewam dziwne sny. Nawet się nie wypowiem bo przerażają mnie do głębii.)

sobota, 10 września 2016

O 10 września.

11 września o 10 września.
Wszystkiego najlepszego dla mojej siostry z okazji urodzin. I dla mojej cioci. I dla kumpla mojej siostry. 10 wrzenia to dość popularny dzień tu u mnie.
Z samego rana dostałam oczywiście telefon z opieprzem z pracy. To nic, że to był mój jedyny wolny dzień. To nic, że z miejsca wyprowadziło mnie to z równowagi.
Przecież to takie fajne zjebać komuś całą sobotę o poranku. Gdybym była jeszcze bardziej zgorzkniała niż jestem to pewnie też bym tak robiła. Aczkolwiek mam wystarczająco dużo przyzwoitości by jednak zostawić ludzi w spokoju. W ich jedyny wolny dzień w tygodniu. Że się tak znacząco powtórzę.

Chciałabym by ktoś usiadł przy mnie i pogładził mnie po włosach. Proszę.

piątek, 9 września 2016

Bez pośpiechu.

Piątek.
Praca dłużyła się niemiłosiernie, jednak perspektywa całej wolnej soboty zdecydowanie poprawiła sprawę.
Zakurzone myśli mogą wreszcie wyjść i odpocząć na wolnym powietrzu po całym tygodniu. Był męczący i pełen nerwów.
Ostatnio jestem o wiele bardziej aktywna na twitterze. Jeśli Wy również - piszcie: oh_journals.

Zdarzyło mi się ostatnio zapomnieć nakarmić Makbeta. Tak, Makbet jest tylko rybką. Ale zapewniam, nigdy nie widzieliście tak wkurzonej rybki. I'm telling you.

Idę zasnąć, nie mieć żadnych snów. Obudzić się i nie musieć się spieszyć. Obudzić się i wyciągnąć zastane kości bez presji, bez oddechu obowiązku na karku.

poniedziałek, 5 września 2016

Życie pumpkin spiced.

4/09/16
Ostatnie kilka dni przeleżałam w łóżku. Zawsze potrafię zachorować w najbardziej nieodpowiednim momencie. Na przykład tuż przed ślubem przyjaciółki.
Czy coś.
Autumn is coming.
Nie mam już zielonych włosów. Z myślą o szukaniu nowej pracy wyzbyłam się letniego szaleństwa i przytonowałam całą siebie.
Pozazdrościłam tym, wracającym do szkoły i kupiłam kilka nowych notesów. Uzależnienie kwitnie, nie zważając na to, że nie było jeszcze wypłaty. Od paru miesięcy zarabiam tak żałośnie, że po opłaceniu rachunków bez pomocy rodziców nie jestem w stanie nic więcej kupić. To śmieszne.
5/09/16
Herbata z mikrofalówki.
Tak wygląda dalsze życie po pożarze kuchni. Co prawda wszystko jest już posprzątane, nowy sprzęt kupiony, jednak gazu nie ma nadal.
Ściskam w tym miejscu cudne dziewczyny z twittera, z którymi robimy sobie tea party w sieci. <3
Moja praca sprawia, że jestem coraz bardziej sfrustrowana.
Spróbuję poprawić sobie nastrój wyciąganiem z szafy jesiennych szalików i swetrów - to napawa mnie nadzieją na lepsze jutro. Pumpkin Spiced latte i litry pysznej herbaty. Jesieni, jesieni ukochana - przybądź do mnie z czymś nowym. Z czymś radosnym.
Ze spacerami i mnóstwem ciepłych uścisków. Z jesiennymi zdjęciami i mnóstwem liści.
Mam się stabilnie. To bardzo ważne.